ANNA ZACHEJA
 



Aniu, zanim rozpoczęłaś przygodę z biżuterią pracowałaś? Jako?
- Jako archiwistka.

Rozpoczęłaś naukę złotnictwa.
-
w 2006 roku, na kursie profesjonalnym prowadzonym przez Romana Kowalkowskiego w Wytwórni Antidotum.

Co Cię skłoniło do nauki złotnictwa? Skąd taki pomysł?
- Zawsze lubiłam biżuterię i oglądając ją zastanawiałam się jak to się robi... Chociaż muszę powiedzieć, że przed rozpoczęciem nauki patrzyłam na biżuterię zupełnie inaczej :)

Czy miałaś dokładnie określony cel szkolenia i plany na przyszłość?
- Chciałam się nauczyć "dłubać" ... tak, hmmm. zupełnie hobbystycznie...

Czy to był nagły impuls (żeby zacząć się uczyć), czy myślałaś o tym od dłuższego czasu?
- Tak, zastanawiałam się nad tym. Nie znałam jednak żadnego złotnika osobiście, a chyba zabrakło mi odwagi aby zapukać do któregoś z mistrzów i zacząć naukę indywidualnie...
Oczywiście nie miałam żadnego wyobrażenia o nauce złotnictwa, natomiast program przedstawiony przez Wytwórnię Antidotum był na tyle obszerny (przynajmniej jak dla osoby nie mającej żadnego doświadczenia w tym zawodzie) i klarowny, że nie wahałam się ani chwili... Na tym etapie chciałam poznać podstawowe zasady wykonywania takich form jak obrączka , bransoleta itd., no i oczywiście wiedzieć jakich się do tego używa narzędzi.

Czy rzeczywistość okazała się być zgodna z przewidywaniami?
-
Myślę , że w toku nauki moje pojęcie o podstawowych umiejętnościach złotniczych poszerzyło się o całą gamę technik :) Idealnym rozwiązaniem była dla mnie możliwość uczestnictwa w kursach u różnych nauczycieli, bo daje to możliwość poznania różnych sposobów wykonania przedmiotu, a nie rzadko rozmaitych praktycznych rozwiązań, o których nie przeczytamy w żadnych książkach. Zaskoczeniem były dla mnie zajęcia z repusu, prowadzone przez Roberta Szklarskiego, bo te umiejętności dały mi także możliwość tworzenia form metaloplastycznych, zupełnie nie-biżuteryjnych.
Super fajna rzecz to fachowe porady na temat sprzętu, czyli co kupować i gdzie, jak sobie dostosować urządzenie do naszych potrzeb, nie mówiąc już o możliwości zamawiania grupowego (tak jest taniej !) niektórych przyrządów, nawet tych zaprojektowanych przez nauczycieli.

Który element szkolenia był dla Ciebie najtrudniejszy?
-
Chyba najtrudniej jest gdy prawie skończony przedmiot (po wielogodzinnej pracy) rozpada się lub odkrywam w nim jakąś ewidentną wadę i wtedy przypominam sobie czego nie dopatrzyłam... lub czego nie chciało mi się dopilnować w trakcie tworzenia... No cóż jeśli coś nie działa , to trzeba zacząć całą zabawę od początku :)

Co sprawiło Ci największą satysfakcje?
-
Podczas ćwiczeń niewątpliwie odczuwam satysfakcję jeśli słyszę, że coś zrobiłam perfekcyjnie. Poza tym oczywiście fajne jest uczucie kiedy wykonam jakąś rzecz, która mi się podoba a jednocześnie budzi zainteresowanie innych osób. Oczywiście pomijam tu rodzinę i najbliższych znajomych :)

Czy z perspektywy czasu uważasz, że np. udział w targach, wystawach itp. był ważny?
Pokazywanie swoich prac zawsze jest ważne, bo to daje możliwość nawiązywania kontaktów handlowych.

Co byś poradziła osobom, które wybierają się na podobny kurs? Na co powinny zwrócić uwagę? Czy ważne są pozamerytoryczne zagadnienia, np. atmosfera na kursie?
Atmosfera jest super ważna. Odczułam to sama i wielokrotnie słyszałam opinie innych uczniów: Antidotum to jest takie miejsce, z którego nie chce się wychodzić.
Co mogłabym poradzić? Po pierwsze: pytać, pytać! Nie jest możliwe żeby nauczyciele rozwiązali nasze problemy złotnicze nie wiedząc o nich.
W miarę możliwości starać się zaliczyć kursy u wszystkich nauczycieli. Każdy z nich uczy czegoś innego, a poza tym ciągle można wtedy ćwiczyć pod kontrolą.
Nie wmawiać sobie, że z czymś sobie nie poradzimy. Złotnictwa, jak wielu innych zawodów, nie da się nauczyć w 5 minut, więc wszystko tak naprawdę zależy od naszych ćwiczeń...
Dobrze jest robić notatki (jeśli nie w trakcie ćwiczeń to zaraz po) i zapisywać wszystkie czynności, uwagi, czasem nawet te banalne - po kilku miesiącach nauki zawsze będzie można wrócić do tego o czym już się zapomniało... Dobrze jest też opisywać własne projekty.

Jakie wg Ciebie cechy powinien mieć dobry nauczyciel?
Niesamowicie miło jest uczyć się pod kierunkiem osób które mają wieloletnią praktykę w tworzeniu biżuterii w dodatku popartą nagrodami na wielu konkursach. Inaczej mówiąc fajnie jest mieć mistrza, którego prace są dla nas ideałem.
Świetne jest to, że zawsze można liczyć na profesjonalne podpowiedzi nawet jeśli robimy jakiś własny, poza-programowy projekt.
Dobry nauczyciel? To taki, który "jakimś cudem" doprowadzi ucznia do skończenia przedmiotu i przedmiot ten będzie wykonany poprawnie... a jeśli nie, to przeanalizuje błędy, żeby uczeń wiedział co poszło "nie tak"...
Nie lubię (choć to raczej przytyk do mnie) jak mi ktoś mówi "róbta co chceta" - jeśli jestem niezdecydowana, np. jaki kolor kamyka oprawić, jest znacznie szybciej jeśli ktoś podejmie taką decyzję za mnie... :)

Jaki styl biżuterii cenisz najbardziej?
To zależy od konkretnego przedmiotu... Albo mi się podoba, albo nie. Jest to całkowicie niezależne od mody , nazwiska, stylu itp. Ale na pewno niechlujnie wykonana biżuteria razi mnie teraz bardziej niż kiedyś
Skąd czerpiesz inspiracje? Głównie z internetu, bo tam są miliony zdjęć. Generalnie: historia sztuki, przyroda, moda dzisiejsza i dawniejsza itd.

Jak to się stało, że wypracowałaś własny styl?
-
Ciągle się uczę i wcale jeszcze nie sprecyzowałam swojego stylu...

Co jest myślą przewodnią Twojej twórczości?
-
Hmmm. Lubię powyginane blachy :)

Czy wiążesz swoją przyszłość z biżuterią?
-
Na pewno będę robić biżuterię, a to czy stanie się to moim zawodem, z którego będę mogła się utrzymać...? Chciałabym, mam taką nadzieję.

Twoje dotychczasowe osiągnięcia?
- Wystawa prezentacje 2008; wyróżnienie Fresh Metal 2009

Twoje plany na najbliższy czas?
- Fresh Metal 2010. Czas się za to zabrać.

Warszawa, styczeń 2010

Prace Ani na Deviant Art >>